sobota, 31 sierpnia 2013

Cena milosci cz.6

..........Trzy dni bylismy w hotelu w Ustroniu Gorskim...wogole nie wychodzilismy z pokoju..posilki zamawialismy do lozka....bylo tak cudownie ze balam sie ,ze minie to jak jakis sen,ze gdy wyjdziemy z pokoju skonczy sie ta bajka.Trzeba bylo jednak wracac do Warszawy.Snieg sypal cale trzy dni,nie moglismy znalesc samochodu na parkingu...byl cudowny dzien..bialy snieg iskrzyl w slonecznych promieniach....wracalismy z zaczarowanego swiata do codziennosci  w niepewnosci co bedzie dalej z nasza miloscia.............ale w pelni szczesliwi.Droga powrotna trwala w nieskonczonosc....przerywana byla wieloma postojami na cudowne milosne igraszki......nie przypuszczalam ,ze bede tak szczesliwa i tak wiele szczescia dam drugiej osobie..........Tak jak pisalam wczesniej nasz romans dopiero sie zaczal,nasza milosc kwitla .....Po powrocie do Warszawy nie moglismy bez siebie wytrzymac jednego dnia....zamieszkalam u niego..prowadzilam dwa domy...........czulam sie jakbym dostala w darze drugie zycie.......przy boku ukochanej osoby.
Jak wspominam te chwile to lzy zalewaja moje oczy...a myslalam ,ze rany sie juz zagoily,ze bede mogla pisac o tym bez tesknoty za tym co minelo............c.d.n..
Zycze wiele milosci
Kocham WAS....
Pozdrawiam
Rebeca

czwartek, 29 sierpnia 2013

Cena milosci cz.5

........Zaczelismy wzajemnie dotykac sie po twarzach...bylo zbyt ciemno w pokoju....on chyba rowniez nie wiedzial z kim jest w lozku.........macalismy sie wzajemnie..bylo to bardzo podniecajace....tak to byl on.......facet w ktorym kochalam sie tyle miesiecy i nigdy nie przypuszczalam ,nawet bronilam sie przed takimi myslami,ze znajde sie z nim w lozku.....tak mnie tulil i piescil twierdzac ,ze w zyciu nie przezyl takiego seksu jak ze mna........cholera....!!!!!ja nic nie pamietalam......No stalo sie ..trudno,ale zeby nie pamietac...?Jak bylo tak wspaniale to trzeba bylo to powtorzyc,zebym przynajmniej wiedziala i pamietala czy byl dobry...........
No i jak zaczelismy to powtarzac to tak nam sie spodobalo,ze nie wychodzilismy  wogole z pokoju....bylo to takie przezycie i taki seks ,ze zapomnielismy o calym swiecie...bylismy tylko my i nasze spragnione plonace namietnoscia ciala.....i tak to wlasnie zaczela sie moja NAJWIEKSZA MILOSC ZYCIA....Milosc ,ktora zaczela sie pare miesiecy wczesnie a dzisiejszej nocy bylo to spelnienie naszych marzen.Mialam wtedy 47 a on 48lat.Mialam juz wszystko..........nic mi wiecej do szczescia nie brakowalo................c.d.n
Jeszcze raz zycze cudownej nocki
Buziaczki
Pozdrawiam WAS KOCHANI

Rebeca

Cena milosci cz.4

........Po chwilowym oszolomieniu,obrocilam wszystko w zart i odeszlam.Zdawalam sobie sprawe z tego,ze nie ma mowy o zadnym romansie.....byl cholernie przystojnym facetem ale bardzo zarozumialym  ,znalam go juz przeciez pare miesiecy ..... z kobietami nie mial zadnego problemu,same do niego lgnely.....Mimo  moich uczuc,jakie sie we mnie zrodzily,kiedy go pierwszy raz zobaczylam,nie bralam pod uwage jakiegokolwiek romansu,bronilam sie przed tym bardzo....
Po zakonczeniu oficjalnej czesci zaczelo sie przyjecie z cudowna muzyka i tancami..caly czas krecil sie kolo mnie..ja bawilam sie swietnie ze wszystkimi.......Pamietam jak okolo 2 nad ranem byla jakas awantura ,w ktorej on uczestniczyl..towarzystwo bylo juz na dobrym rauszu....Po uspokojeniu atmosfery przyniosl z bufetu pare butelek alkoholu i tak wszyscy na zgode pilismy......Nie pamietam ,kiedy towarzystwo sie rozeszlo....film mi sie urwal.Obudzilam sie w swoim pokoju w lozku ,czujac ,ze ktos obok mnie lezy glaszczac i calujac mnie po plecach.....cholera !!!kto to jest......???kogo przyciagnelam ze soba...???....zupelnie zesztywnialam z przerazenia.............c.d.n
Zycze spokojnej nocki
Caluski
Rebeca

Cena milosci cz.3

.....Zaczela sie bajka .....a razem z niam moj koszmar zyciowy...Nie moglam poradzic sobie sama ze soba.Zupelnie czulam sie opetana przez mysli o nim...opetana jego osoba.Zaczelam unikac kontaktow z firma w ktorej pracowal...nie przynosilo to zadnego skutku....Na kazdych targach,na kazdym wyjezdzie wpadalismy na siebie.To byl obled........to bylo chyba przeznaczenie.........bo powtarza sie nastepny 23 dzien miesiaca(luty 2001r) zblizala sie impreza w Ustroniu Gorskim,gdzie bylo rozdanie nagrod "Produkt Roku",bylam wspolorganizatorem.Bylo wiele zaproszonych firm miedzy innymi i jego firma......przyjechal oczywiscie on z tlumaczem ,ja mialam dojechac na drugi dzien rano.............Dziesiatki razy dzwonili do mnie na jakim etapie trasy jestem....czekali tylko na mnie.....
Siedzial przy barze ze swoim tlumaczem....podeszlam i spytalam ,jak sie bawia i czy upatrzy sobie jakas cudowna partnerke na dzisiejsza zabawe.....wtedy jego tlumacz chwycil mnie za reke i powiedzial ostrym glosem"Ty idiotko przeciez on tylko dla Ciebie tu przyjechal on sie w tobie zakochal.....czy ty jestes slepa czy udajesz idiotke?????????????!!!!!!".......Calkowicie mnie zamurowalo....nie wiedzialam co mam powiedziec............ ale wszystko bylo,tak jak podpowiadala mi intuicja..................milosc od pierwszego spojrzenia.................c.d.n
Calusy gorace
Zycze cudownej nocy
Rebeca

środa, 28 sierpnia 2013

Cena milosci cz.2

.......Tak ,od pierwszygo spotkania wiedzielismy oboje ,ze jestesmy dla siebie stworzeni....Byl to Szwed,przedstawiciej szwedzkiej firmy ,ktory przyjechalm na roczny kontrak do Polski.Byla bardzo zwiazana z ta firma prowadzac ich promocja od poczontku zaistnienia na rynku polskim.Bardzo czesto bywalam w tej firmnie ustalajac kierunki promocji oraz przygotowywalam 5 jubilelusz zaistnienia firmy na rynku polskim.Za kazdym razem naszych spotkan czulam ,ze jego wzrok przenika moje cale ciala i wtarga w  moja dusze.....moja intuicja mowila mi ,ze znim dzieje sie to sama.....W naszycz rozmowach uczestniczyl tlumacz,ktory byl z nim bardzo zaprzyjazniony.Przestrzegalam moja zyciowa zasade,ze w pracy nie ma zadnych romansow i flirtow......to bylo tabu.........mimo wielokrotnych sugesti tlumacza ,nie wdawalam sie w zaden romans,chociaz moje pragnienia byly niezgodne z moimi zasadamy........3 wrzesnia ,odbyl sie JUBILEUSZ FIRMY.....W imprezie uczestniczylo wiele liczacych sie osob w swiecie budownictwa...........impreza wypadla znakomicie,wszyscy bawile sie wspaniale ......wtedy prosil ,zebym wypila z nim brudzia ....tak po polsku....tak tradycyjnie.........Pokazalam mu wtedy jak prawdziwa Polka pije brudzia......wpadl w oslupienie...z chwile prosil,zebym to powtorzyla.....Zadzieraja nosa ,powiedzialam ,ze sa takie zwyczaje ktorych sie nie powtarza..........
Wiedzialam ,ze tego BRUDZIA nie zapomni nigdy.................   i bajka sie zazela...............
.c.d.n
Gorace caluski przesylam WAM KOCHANI
dzieki ,ze zagladacie na moja strone
KOCHAM WAS za to
Zycze milych ,kolorowych snow

wtorek, 27 sierpnia 2013

Cena milosci

Dlugi czas zastanawialam sie  nad tym jaka czesc swojego zycia opisac i jak  zatytulowac.W dzisiejszym swiecie nic nie ma za darmo,za wszystko musimy placic....milosc rowniez ma swoja cene.....Wroce wspomieniami do roku 2000.........
Bylam od kilkunastu lat samotna kobieta wychowujaca dwoje dzieci.Po dwoch nieudanych malzenstwach postanowilam byc sama i zajac sie tylko praca.Moim swiatem byly dzieci i praca.
Byla to   walka o przetrwanie,walka o przebicie sie w tym cholernym swiecie.....Wreszcie osiagnelam sukces...mialam agencje reklamowa i wlasny periodyk.Wspolpracowalam z wieloma firmami liczacymi sie na rynku,bylam w swoim zywiole,osiagnelam to czego pragnelam....Nie interosowal mnie zaden zwiazek liczyly sie tylko dzieci, praca i kariera........Mialam pozycie ,na ktora ciezko zapracowalam i milosci moich dzieci,przyjaciol na ktorych moglam liczyc w kazdej chwili...bylam szczesliwa........nic mi wiecej nie bylo potrzebne........
Jednak mylilam sie........byl 23maja 2000 roku,kiedy na targa na Sluzewcu zobaczylam go idacego z pracownikiem z jednej z zaprzyjaznionych moich firm.Nigdy nie doznalam takiego uczucia jak w tym dniu.........od pierwszego momentu wiedzialam,ze to jest wlasnie on,ten na ktorego czekalam tyle lat...............c.d.n
Pozdrawiam serdecznie
Zycze spokojnej nocki
Rebeca

niedziela, 25 sierpnia 2013

Promyk nadziei cz.12

............podczas choroby czlowiek  ma wiele czasu aby zastanowic i przeanalizowac wiele spraw... ..  nabiera watpliwosci w slusznosc swojego postepowania,zaczyna robic rachunek sumnienia a w tym wszystkim pomaga mu cholerna i samotnosc.....Moj promyk nadziei nabieral szarego,rozmazanego koloru az wreszcie rozplynal sie porannej mgle ,kiedy to moj luby zadzwonil do mnie po kilku dniach i jakby nigdy nic  zapytal ,czy myslalam o nim przez te dni i czy tesknilam za jego penisem......?Jego bezczelnosc przegroczyla prog mojej wytrzymalosci......co on sobie wyobrazal,jakie mial mniemanie o sobie.....??????Przeciez dzieki mnie osiagnal to swoje szczytowanie.....ja go doprowadzilam do stanu uzytkownosci.........Nie pytajac sie o moje zdrowie...bez jakiegoskolwiek uczucia z pelnym egoizmem zapytal,czy moze przyjechac do mnie wieczorem  i powtorzyc poprzednia noc .......?Co ja mialam z nim powtarzac.....?mialam znowu pracowac nad nim pare godzin,zeby doprowadzic go do szczytowania....?Moze zrobilabym to,gdyby przynajmniej zatroszczyl sie o mnie podczas choroby....zeby okazal mi mi troche serca i wspolczucia.zeby przynajmniej zadbal o mnie podczas pierwszej nocy..........nie  przemawialo nic "ZA" .......wrecz przeciwnie ,wszystko bylo za "NIE"............Nie zgodzilam sie na jego odwiedziny................napisalam mu cala prawde ...wszystko co siedzialo we mnie........a prawda byla dosyc okrutna dla niego jako mezczyzny.
Nie odpisal i nie zadzwonil  ......tak jak  sie  spodziewalam.......prawda zawsze jest okrutna i wielu mezczyzn wolaloby nie uslyszen prawdy o sobie.......w ten sposob moj promyk nadziei zniknal...po proztu rozplynal sie we mgle................Do jutra...zaczne nowa przygode
KOCHAM WAS za to ,ze zagladacie na mojego bloga
Zycze WAM duzo milosci w zyciu
Pozdrawiam
Rebeca

sobota, 24 sierpnia 2013

Promyk nadziei cz.11

.........Rzeczywiscie dalam mu pelna satysfakcje,poczul sie prawdziwym mezczyzna....Jednak byly to tylko jego odczucia..Tak jak wspominalam wczesniej on myslal tylko o sobie...byl w pelni zadowolony i spelniony.....i  to mu wystarczylo...zastanawialam sie dlaczego zrobil sobie inplanta....?na pewno nie ze wzgledu,zeby dbal o partnerke.....zrobil to dla samego siebie ,zeby podkreslac tym swoja meskosc,bylo to jego kompleksem....a przeciez w prawdziwym zwiazku , wielkosc nie odgrywa najwazniejszej roli...W prawdziwej relacji najwazniejsze jest obupolne zadbanie partnerow,w tym przypadku czulam sie wykorzystana..........lecz mialam ogromna satysfakcje,ze spelnilam jego oczekiwania a zycie mialo pokazac co bedzie dalej.......mialam nadzieje,ze bede miala kogos bliskiego  na kogo bede mogla liczyc w kazdej chwili i to bylo promykiem mojej nadziei.....Pisal i dzwonil do mnie codziennie,opowiadajac o sobie i o tym co robil i co bedzie robil ,oczekujac z mojej strony pochwal i komplementow....Pewnego dnia chcial do mnie przyjechac lecz bylam bardzo przeziebiona...powiedzial,ze przyjedzie jak bede sie lepiej czula.Przez pare dni nie dzwonil wogole...mialam wiele czasu,zeby przemyslec nasz zwiazek....znowu w momencie,kiedy potrzebowalam kogos bliskiego.....bylam sama,bez rodziny i przyjaciol.....Zastanawialam sie co mam zrobic kiedy zadzwoni,co mam mu powiedziec i jak zareagowac.....?Czulam wielka pustke i bezsens zycia................c.d.n
Cieple buziaki przesylam....dla WAS wszystkich
Zycze milego sobotniego wieczoru
Pozdrawiam
Rebeca

piątek, 23 sierpnia 2013

Promyk nadziei cz.10

.......Wiedzialam doskonale ,ze zaistniala sytuacja byla wrecz zenujaca dla niego.......kazdy facet che sie czuc prawdziwym mezczyzna obojetnia w jakim bylby wieku......a tu nastapila porazka......nawet byl taki moment,ze chcial uciekac.......nie wiem czy przede mna czy przed soba.....?Musialam zrobic wszystko,zeby rozluznic atmosfere.......wystarczylo troche wina i rozmowa na temat jego hobby.....
Tak bardzo lubil opowiadac o sobie i swoich sukcesach,ze zupelnie zapomnial o swojej porazce.......nawet zaczal otwierac sie przede mna.....a ja coraz mocniej utwierdzalam go w meskosci i niepowtarzalnosci.Cudownie bylo patrzec jak rosnie jego duma ,jak znika jego kompleks,jak nabiera wiary w siebie jako mezczyzna.Nasza rozmowa ciagnela sie w nieskonczonosc a wraz z nia roslo nasze podniecenie......Kobieta moze dokonac cudow swoja dyplomacja,lagodnoscia ,wyrozumialoscia i czuloscia.....musi tylko chciec...zeby brac nalezy rowniez potrafic dawac.....Zrobilam wszystko,zeby poczul sie prawdzilym mezczyzna ,zeby ta noc pozostala w jego wspomieniach.........c.d.n
Zycze cudownej nocki
Pozdrawiam
Przesylam buziaki
Rebeca

Promyk nadziei cz.9

........Byly to tylko moje negatywne mysli i chwilowe ostudzenie emocji........mielismy przeciez przed soba cala noc.....Nie mozna przeciez skreslic faceta tylko dlatego,ze mial inplanta i byl snobem.....musialam zachowac sie jak prawdziwa ,normalna kobieta.....To czy facet jest dostatecznie podniecony zalezy tylko i wylacznie od partnerki....widocznia ja nie potrafilam go dostatecznie podniecic .....Wydaje mi sie ,ze to ja zaczelam byc egoistka.....Musialam sama sobie udowodnic ze jestem kobieta porzadana i zrobic wszystko,zeby on pragnal mnie .........Po wszystkich nerwowych emocjach zmienilam zupelnie swoja taktyke......przeciez bardzo pragnelam,zeby ta noc byla romantyczna i pelna namietnosci......
musialam zrobic wszystko,zeby moje marzenie sie spelnilo....nie mozna podchodzic do zycia negatywnie...trzeba samemu postepowac tak,zeby wyciagnac z zycia wszystko co najlepsze..........dlatego ta noc miala pozostac w jego i mojej pamieci..... i to bylo moim zadaniem............ c.d.n
Zycze milego wieczoru
Buziazki
Rebeca

środa, 21 sierpnia 2013

Promyk nadziei cz.8

...........plonelam i nie moglam sie doczekac ,kiedy wreszcie nastapi pelna rozkosz........jednk wystapily pewne problemy z jego strony......cos ochlapla....pieszczac go swoimi cieplymi dlonmi,chcialam pobudzic znowu jego meskosc........cos dziwnego bylo z jego penisem......od nasady byl bardzo gruby i sztywny......jednak od polowy w gore byl to zupelnie zwiedniety czlonek....cholera ,nie wiedzialam co to jest....Moje emocje i podniecenie zaczely sie oziebiac...wiele razy probowal i nie mogl wejsc we mnie....czubek byl zwiodczaly......on natomiast zaczal zachowywac sie bardzo nienaturalnie.........o sie dzieje znowu z facetem....?.pomyslalam.Taki meski ,taki gruby ale tylko do polowy.Ilez mozna robic podchodow do kobiety i nie moc wejsc w nia...........??Mialam juz dosyc tych prob....moje miescni sie zacisnely i nie chcialam niec juz go wewnatrz siebie..Zaczal postepowac egoistycznie....nie zwracal na mnie uwagi tylko sam zaczal sie onanizowac i na sile sam chcial doprowadzic do erekci.....dlugo to trwalo i bylo meczace szczegolnie dla mnie.....Ja kobieta swiatowa wiedzialam ,ze ma implanta penisa i albo spieprzyli mu operacje,albo operacja robiona byla bardzo dawni i czesci implanta wyschla.....Niestety ,moj promyk nadziei na wspolna przyszlosc zgasl..Nie doszlo do orgi seksualnch ....a mnie pozostal nie smak i rozczarowaniy.....po co mi do szczesci  facest snop ze starym implantem penisa ,ktory nie moze wejsc w kobiete....powinien odnowic operacje..................c.d.n
Zycze ,zebyscie zazyli cudownej rozkoszy i trwali w niej do rana
Kocham WAS
Buziaki
Rebeca

wtorek, 20 sierpnia 2013

Promyk nadziei cz.7

......Przygotowalm pyszna kolacje....mieszkanie plonelo w swiecach i czuc bylo delikatny zapach tlacych sie kadzidel a ja czekalam na niego rozpromnieniona i rzadna tylko jednego.....ubralam sie nawet w suknie wieczerowa jakbym byla na eleganckiej kolacji w Bristolu........jestem specjalistka do aranzacji nastroju romantycznego.......Wreszcie wszedl oczekiwany i upragniony krolewicz z bukietem kwiatow....obydwoje bylismy zalani rumiencami a temperatura naszych cial przekraczala skale wytrzymalosci termometru........swie plonely a zapachn kadzidel wprowadzal nas w cudowny i gleboki nastruj namietnosci.....Szybko znalezlismy sie w sypialni,gdzie cicho slychac bylo slowa piosenki  Presleya  .....Jak mysmy ploneli z roskoszy ,jakie to byly cudowne pieszczoty .....swiat przestal istniec.....byla tylko milosc....znalezlismy sie w innym wymiarze.............Nasza gra wstepna trwala dlugo.....bylam tak roznamietniona ,ze pragnelam tylko jednego.......zeby nasze ciala stworzyly jednosc,zeby sie wreszcie polaczyly.........................c.d.n
Zycze WAN goracych polaczen cial.........
Buziaczki
Pozdrawiam
Rebeca

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Promyk nadziei cz.6

........Mialam uczucie ,ze nie tylko nad nim sie znecam,sama sobie tez zadawalam tortury........tak go bardzo pragnelam ale czegos sie balam......Nie mam pojecia co bylo powodem mego zachamowania..?Moze balam sie ,ze seks miedzy nami zakonczy nasza znajomosc i moj promyk nadziei zgasnie.................?Moze balam sie ,ze nie zaspokoje jego wymagan....?Na pewno chcialam zbudowac cos wiecej......a seks bylby tylko umocnieniem naszego zwiazku.Nie moglam spac ...rozne mysli plataly mi sie w glowie........chcialam porzadac go nie tylko seksualnie.....chcialam go miec jako przyjaciela na dobre i na zle..........Jak juz wczesniej pisalam czesciem jest to ,ze ma sie swiadomosc ,ze jest ktos na swiecie na kogo mozna liczyc w kazdej chwili .....to czego doznalam wczesniej ,to mezczyznom chodzi tylko zaspokojenie wlasnych potrzeb............
Zadzwonil do mnie rano....ucieszylam sie ...powiedzial ,ze nie mogl spac i nie moze sie skoncentrowac na niczym,mysli tylko o mnie.......o naszych pieszczotach przy kominku......o tym jak bardzo mnie pragnie........
Ja pragnelam jego rowniez.............Nie moglam dluzej czekac ,bylo to silniejsze ode mnie...nie moglam sie tak  oszukiwac  i bronic przed swoimi uczuciami.
Po dwoch dniach godzinnych rozmow i wzajemnego nakrecania sie przyjechal do mnie na kolacje..................c.d.n
Zycze milego popoludnia
Pozdrawiam WAS i przesylam buziaczki
Rebeca

niedziela, 18 sierpnia 2013

Promyk nadziei cz.5

........obydwoje plonelismy w roznamietnieniu.........zachowywalismy  sie jak dwoje zwariowanych i napalonych  nastolatkow.....Nie byl agresywny ani wulgarny....byl facetem na poziomnie z wielkim wyczuciem taktu,akceptowal kazda moja decyzje...Nasze pieszczoty i gierki wstepne trwaly do drugiej w nocy.....ochlonelismy z ekstazy kiedy przestaly triskac iskry z kominka i i zrobilo sie ciemno w salonie.Podczas naszych milosnych pieszczot caly czas czulam jego meskosci....zastanawialam sie co on ma w tych spodniach.........??Kiedy kominek wygasl zupelnie, zaproponowal przeniesienie do  sypialni........Ja jednak ochlonelam,opanowalam sie...bylam przestraszona jego rozmiarami czlonka.....czulam przeciez przez spodnie,ze w tych portkach siedzi okaz meskosci........Facet pociagal mnie  i podobal mi sie bardzo....byl to idealny kandydat na wspolne zycie w dodatku na swoj wiek byl meski i bardzo energiczny i mial buzo zalet....nie zwracalam juz uwagi na jego snobizm i zachlystywanie sie samym soba..............on wlasnie byl moim promykiem nadziei ......................Nie zaszlo pomiedzy nami nic .........nie bylo zadnego oblednego seksu.......jak idiotka kazalam sie odwiesc do domu....bez slowa zaakceptowal moja decyzje i odwiozl mnie ......Mial jeszcze nadzieje,ze zaprosze go do siebie.........nie wiem dlaczego ,nie zrobilam tego.
Calujac i tulac mnie na pozegnanie,myslalam,ze mu spodnie pekna...taki byl podniecony...Mialam wrazenie jakbym sie nad nim znecala.....................c.d.n
Nie doprowadzajcie facetow do takich tortur.....!!!!!!!!!!
Snijcie cudownie
Buziaczki
Rebeca

Promyk nadziei cz.4

......Po moim wczesniejszym doswiadczeniu balam sie  jechac do niego....nie wiedzialam co mnie moze spotkac......ale coz tam...najwyzej doznam czegos nowego.....Przyjechal po mnie na dworzec i pojechalismy do jego rezydencji....Piekna posiadlosc polozona na gorzystym terenie w srodku lasu..bylam oczarowana.....Stworzyl taka atmosfere,ze czulam sie jak u siebie,jakbym byla u niego wiele razy,jakbym go znala wieki.....on jednak byl bardzo przejety moja wizyta,byly momenty ze zapominal co robi i co mowi...przeskakiwal z tematu na temat.....nie mogl sie skoncentrowac.........moze dlatego,ze bylam bardzo seksownie ubrana i myslal tylko o jednym.....?
Atmosfera ochlodzila sie w drodze do restauracji gdzie zamowil kolacje.....pozniej wrocilismy do domu...byla cudowna ,gwiazdzista noc...glucha.cisza,zapach lasu ,zapach swiezego drzewa w domu i iskry tryskajace z kominka.......Coz wiecej potrzeba do spedzenia romantycznej nocy.......?????chyba nic........???Znowu poczulam sie jak w bajce.......zar bijacy z kominka rozpalil we mnie namietnosc i porzadanie........c.d.n
Zycze namietnej nocki
Dzieki KOCHANI !!!
Rebeca

Promyk nadziei cz.3

........Po naszym rozstaniu dzwonil do mnie i pisal codziennie.....caly czas opowiadajac co robil ,co jadl,z kim sie spotkal i.t.d.......i tak minely trzy tygodnie....nigdy nie spytal sie co u mnie .....nastepny wciagal mnie w swoje zycie.Po trzech tygodniach znowu zaprosil mnie na objad i spedzilismy mila ,nastepna niedziele...mial na sobie znowu piekne firmowe ciuchy i caly czas mowil tylko o sobie.Cieszylam sie ,ze tak sie otworzyl przede mna,czyli ufal mi.......jednak widzialam w nim snoba...kochajacego tylko siebie.........w sumie rzeczy ja go interesowalam tylko jako objekt seksualny....widzialam jego piekne niebieskie oczy,ktorymi przeszywal mnie na wskros.........Czulam sie prawdziwa kobieta i to bardzo porzadana.........Przeszywanie mnie wzrokiem,tulenie mnie w swych ramionach zaczelo mnie podniecac........zaczelam go pragnac....jego duze i twarde meskosci w spodniach,ktore czulam na swoich udach w momentach przytulania byly czyms niezwyklym .........po rozstani sie z nim nie moglam spac........ciekawilo mnie czym tak duzym i twardym obdarzyla go natura...............?????babska wscipskosc nie ma granic...............Znowu pisal i dzwonil do mnie o kazdym swoim dniu,o tym jak spedzil czas,nawet co jadl...........I tak po pewnym czasie poznalam ,jego zycie...........Wreszcie nadszedl czas,kiedy zaprosil mnie do swoje rezydenji................c.d.n
Kochani pewnie spicie.......spijcie i snijcie kolorowo...
.niech ANIOLY czuwaja nad WAMI
Buziaczki
Rebeca

sobota, 17 sierpnia 2013

Promyk nadziei cz.2

....Po dwoch dniach znajomosci na portalu,postanowilismy sie spotkac......szkoda czasu na pisanie bzdur......Byla ,piekna sloneczna niedziela,przyjechal po mnie ........czekalam na parkingu....Podjechal pieknym samochodem z ktorego wyskoczyl przywital sie i szarmancko otworzyl mi drzwi.Super,zadbany facet,ubrany z klasa w stylu sportowym,nie zapomnial o kwiatach dla mnie.....Spedzilismy cudowna niedziele poza Stockholmem...zwiedzilismy zamek...lunch w dobrej knajpie.....Moge powiedziec,ze czulam jakbysmy sie znali lata.......No nareszcie ,po tym co przeszlam ,znalazlam wreszcie przyjaciela......Opowiadal mi wiele rzeczy o sobie ,o rodzinie ,o swoim hobby ....golf byl jego pasja....mial kondycje facet...raz w tygodniu spedzal na polach golfowych, okolo pieciu godzin.Czulam,ze mu sie bardzo podobam,widzialam jak pozera mnie wzrokiem.........Po tak pieknie spedzonej niedzieli bylam w siudmym niebie...promien nadziei wypelnil moje serce.Zegnajac sie ze mna,nie calowal mnie tylko mocno tulil do siebie.Jego objecia byly tak gorace a ja czulam jego meskosc i cieplo jego ciala................c.d.n
Zycze WAM takiego ciepla
Pozdrawiam WAS moi kochani
Rebeca

Promyk nadziei

Zycie jest pelne niespodzianek....nie wiemy co nas czeka jutro......czy wogole nastapi nastepny dzien........????Po wielu miesiacach walki z choroba,ktora musialam stoczyc w samotnosci,w calkowitym odizolowaniu od przyjaciol i rodziny znowu zaczelam pragnac miec kogos obok siebie,kto podlaby mi szklanke herbaty,kogos kto by przytulil mnie do siebie i spytal czy nie potrzebuje jakies pomocy..........Serce moje bardzo tego pragnelo jednak otaczala  mnie glucha pustka  nawet echo nie odpowiadalo na moje cierpienie.Nieraz myslalam ,ze jakbym odeszla z tego swiata to bardzo dlugo nikt by o tym nie wiedzia,moze jedynie kot zaczalby mialczec z glodu.....Gdy tak lezalam,nie wychodzac z lozka mialam wiele czasu do przeanalizowania mojego minionego zycia a przelecialo ono tak szybko............mialam jednak rowniez piekne wspomienia,ktore pobudzaly mnie do walki z choroba.........do checi dalszego zycia.
Znowu moim jedynym przyjacielem byl interne.....no i oczywiscie portale randkowe.....Wierzylam tak bardzo w to,ze kogos spotkam,kto mnie pokocha i zabije moja samotnosc.......nie szukalam seksu,szukalam przyjazni i tego cholernego bezpieczenstwa...........Ulokowalam  swoje uzucia w powaznym,dystyngowanym  panu,ktor byl na emeryturze.....c.d.n
Zycze milutkiej nocki
Pozdrawiam
Rebeca

czwartek, 15 sierpnia 2013

Milosc w kwiatach cz.10

........Byl to zwiazek bez rzadnej przyszlosci...chwilami mialam przeblyski,ze wszystko sie miedzy nami  ulozy,ze bedzie dobrze.....Postanowilam jednak to zakonczyc...w toksycznych zwiazkach bylam juz dwa razy ,13lat i 9 lat z mezczyznami majacymi problem alkoholowy....nie bylo najmiejszego sensu ciagnac tego dalej i tak trwalo  to ponad rok........a lata leca nieodwracalnie......
Dzien przed swoim przyjazdem do mnie zadzwonil i pytal sie jakie zakupy ma zrobic.... wszystko zapowiadalo sie dobrze mielismy razem przygotowac kolacje....mial byc o 19......
Niestety nie byl zbyt punktualny....przyjechal o 22 zupelnie pijany z bukietem tulipanow i butelka wina.....oczywiscie zakupow nie zrobil...
Bylam cholernie wkurzona....ale przeciez jestem tylko czlowiekiem i nie moglam go w takim stanie wyrzucic za drzwi.Wogole z nim nie dyskutowalam bo nawet nie rozumialam co belkotal.....Napil sie jeszcze wina i zasnal w ubraniu.Rano przebudzil sie i bardzo mnie przepraszal za to co sie stalo i blagal zebym mu wybaczyla.....prosil o kawe i sniadanie bo mial znowu narade w pracu.......Coz ja moglam zrobic  ,przeciez nic nie bylo w lodowce......spokojnie zrobilam kawe a na sniadanie usmazylam mu tulipany spokojnie stawiajac przed nim na stole...........Doznal szoku..ubral sie i wyszedl z domu mowiac,ze powinnam sie lezyc.................Kto tu powinnien sie leczyc......?????????
Po tym wszystkim dzwonil pare razy i pisal.......lecz bez skutku.....dla mnie to byl koniec.....szkoda czasu i zdrowia na tak toksyczny zwiazek.....Trzeba isc do przodu i szukac....albo pogodzic sie z samotnoscia.........Ja szukalam dalej.......i znowu znalazlam......................c.d.n
Przesylam pozdrowienia
Buziaczki
Milego wieczoru
Rebeca

Milosc w kwiatach cz.9

...........Od tej pory nigdy nie mial dla mnie w weekendy.Przyjezdzal w tygodniu....zostawal na noc i rano do pracy.............oczywiscie wszystkie jego obietnice byly pustymi slowami.....robilam kolacyjki,lunche do pracy a on do niczego sie nie poczuwal.........dostawalam za kazdym razem piekne bukiety.Wiele kobiet byloby szczesliwych lecz mnie to nie wystarczalo...nie stac mnie bylo na kolacyjki i sniadanka bedac na zasilku.Wielokrotnie widzial,ze nie mam czym go poczestowac wiec bez skrupulow zjadal resztki z lodowki.Wiedzialam,ze z nalogiem nie walczyl,wiedzialam ,ze w weekendy i kazdego wieczoru pije.Wielokrotnie dzwonil do mnie ,rozmawial godzinami az tracil przytomnosc....na i przychodzil dzien ,kiedy na wielkim kacu,spocony i trzesacy sie przyjezdzal do mnie z bukietem.Powoli moje uczucia wygasaly.....zaczelam czuc do niego niechec,nie mialam ochoty na sex i pieszczoty....musialam to zakonczyc.Bardzo trudno mi bylo poniewaz nasz zwiazek trwal okolo 1,5roku...czulam jednak ,ze jestem wykorzystywana..........nie moglam tego podtrzymywac tylko ze wzgledu na to,zeby nie byc sama......samotnosc zabija.
Jednak postanowilam skonczyc to...ten tokstczny zwiazek w kwiatach..............c.d.n
Pozdrawiam WAS kochani
Zycze milutkiego dnia
Rebeca

środa, 14 sierpnia 2013

Milosc w kwiatach cz.8

....Po tej rozlace liczylam kazda godzine do jego przyjazdu,dzien ciagnal sie jak nigdy.........i nagle uteskniony dzwonek do dzrzw......znowu z bukietem kwiatow......nie mialam miejsce zeby je postawic,wrzucilam wiec je do wanny.Padlismy sobie w ramiona ....ogarnal nasz szal namietnosci....nie myslelismy nawet o kolaji,ktora przygotowalam...........Bylismy tak siebie spragnieni,ze ciuchy ktore mialam na sobie porozrywal a ja rozerwalam na nim koszule......to byl obled,szalenstwo do samego rana...tym razem bez alkoholu.Czulam,ze sie zmienil,ze zaczal walczyc ze swoim problemem jakim byl alkohol......O kolacji wogole zesmy zapomieli karmilismy sie soba.......zapakowalam mu na lunch do pracy.......Jednak nie ma nic cudowniejszego  jak dwoje ludzi sie kocha i zatraca sie w seksie nie rozrozniajac czyje cialo jest czyje......?jest to poprostu obled......cos czego nie da sie opisac....to trzeba przezyc samemu.........I tak ,dzialajac sprzecznie ze swoimi zasadami.......wskoczylam po raz drugi do tej samej rzeki........................c.d.n
Cudownej nocy KOCHANI
Buziaczki
Rebeca

Milosc w kwiatach cz.7

........Po kilku takich weekendach mialam wszystkiego dosyc,nawet kwiaty zaczely mnie denerwowac a szczegolnie mycie po nich wazonow........okolo dwoch miesiecy nie spotykalismy sie.Zaczelo mi brakowac jego,jego kwiatow i   chcialam,zeby byl przy mnie nawet pijany....Samotnosc jest okrutna....tesknilam ...czulam ,ze i on rowniez teskni.....moze przestal pic  i jest bardziej odpowiedzialny........Pewnego dnia ,kiedy wrocilam do domu na tarasie bylo pelno wkiatow z bilecikiem  "Dla mojej ukochanej kobiety ".....Doznalam szoku...nawet nie wiecie jaka bylam szczesliwa...byly to Waletynki .......Zadzwonilam do niego z podziekowaniami...Powiedzial,ze sie zmienil i przemyslam wszystko,ze mnie bardzo kocha i chce byc ze mna,zawsze bede mogla liczyc na niego,bedzie moim mezczyzna przy ktorym bede bezpieczna.Serce we mnie znowu zalomotalo,marzylam o takich slowach ja go kochalam,dalam mu cale serce i dzielilam sie z nim wszystkim co mialam.....nareszcie zrozumnial co stracil.........Przyjechal do mnie na drugi dzien.....przygotowalam romantyczna kolacje i czekalam na niego jak na ksiecia .............c.d.n
Pozdrawiam WAS serdecznie
Zycze milutkiego dnia
Buziaczki
Rebeca

wtorek, 13 sierpnia 2013

Milosc w kwiatach cz.6

......po cudownych milosnych igraszkach nie mial ochoty na zaden posilek od razu zaczal pic znowu wino.....w trakcie popijania winka byl bardzo uroczy a obiecywal mi cuda.....mielismy isc na zakupy ale az mu sie skonczy wino............Po oproznieniu kartonow wina postanowil jechac do centrum  na zakupu,zrobilam mu liste co ma kupic i pojechal sam.Wrocil do domu po jakis trzech godzinach znowu z kwiatami i kartonami wina.Wreczajac mi kwiaty przepraszal,ze zapomnial o zakupach......i znowu loduwka byla pusta a kwiatow przybylo....Nasz pierwszy spedzony wspolnie weekent byl dosyc glodny ale za to nie brakowalo kwiatow i wina  oraz seksu.Gdy zupelnie byl pijany znowu walnal sie i  tulac sie do mnie mowil ,ze mnie kocha .Po przebudzeniu znowu byl w formnie do czulych i namietnych figlow seksualnych..........Kiedy wino sie skonczylo i nie mnial co pic....zaczal sie irytowac..........i nagle ubral sie i pojechal do domu................wrocil znowu z flaszka koniaku...........Bylam bardzo wkurzona bo znowu nie zrobil zakupow tylko wreczyl mi kwiaty.............Tak minal nasz  "cudowny" weekend..................c.d.n
Zycze spokojnej nocki
Buziaki
Rebeca

Milosc w kwiatach cz.5

.....Trzeba mu przyznac,ze potrafil sie dosyc dlugo maskowac..............pewnego weekendu zadzwonil do mnie z prosba,czy moze przyjechac,poprosilam ,zeby zrobil jakies zakupy poniewasz nie mialam nic w lodowce.......odpowiedzial....kochanie dla ciebie wszystk.............Przyjechal poznym wieczorem ,znowu z olbrzymnim bukietem roz.........Kwiaty byly w fatalnym stanie o on pijany jak bela z dwoma kartonami wina.................cos stracil swa klase i elegancjie.,byl zupelnie innym faetem.Walnal sie na podloge i mamrotal ,ze mnie kocha.Coz mialam robic ,przykrylam go na podlodze kocem i tak zasnal...niestety zadnych zakupow nie zrobil......do zarcia nie mialam nic.Szkoda mi sie go zrobilo wiec go rozebralam i wciagnelam do lozka,bylo ciezko bo az 108kg pijanego cielska.Polozylam sie obok i zasnelam,cieszac sie ,ze jest blisko mnie.Jak to kobiecie niewiele potrzeba do szczescia,wystarczy nawet cieplo pijanego faceta.Kiedy po jakims czesie przebudzil sie zaczela sie orgia milosna.....no na takim kacu mial kondyje jak cholera....myslalam ,ze mnie rozerwie na kawali,myslalam ,ze nie podniose sie na nogi.......nie bylam w stanie policzyc ile razy mial wytrysk,ale chyba z 15.twierdzil,ze jak mnie tylko dotknie to jest juz podniecony.W takiej seksownej ekstazie pozostalismy do sobotnieko rana......... nie byl to jednak koniec............c.d.n
Zycze WAM takich  chwil ekstazy
aluski sle wszystkim
Rebeca

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Milosc w kwiatach cz.4

........Nasz romans kwitl.....po dwoch dniach byl znowu u mnie ,oczywisci z wielkim bukietem kwiatow......facet mial wielka fantazje.Ja oczywiscie przygotowywalam romantyczne kolacyjki i sniadanka kiedy wychodzil do pracy.Wiedzial doskonale,ze mam wiele klopotow i obiecywal mi pomoc.....jednak byly to tylko obiecanki....Zastanawiala mnie ,dlaczego nigdy nie poswiecal dla mnie weekendu...Wiedzialam,ze byl rozwiedziony od 3 lat i mial 2 dzieci,bylam bardzo wyrozumiala i nawet cieszylam sie,ze jest tak dobrym ojcem......ale dawalo mi to wiele do myslenia.....Na poczatku mojego zauroczenia ,nie dostrzegalam zadnych jego wad....bylam po prostu zakochana...zucilam to losowi..najwazniejsze,ze nie bylam sama i mialam swiadomosc,ze jest ktos ,kto mnie kocha i mysli o mnie...bylam szczesliwa czujac ,ze jestem kochana i kocham.Przychodzil do mnie raz w tygodniu wiec moje mieszkanie bylo zawsze ukwiecone a ja  staralam sie dac mu wszystko,zeby byl szczesliwy i zaspokojony.Jednak caly czas dreczylo mnie ,ze cos jest z nim nie tak..........Po dluzszej naszej znajomosci stracil nad soba kontrole....zaczelam sie domyslac,ze ma ze soba duze problemy..........c.d.n
Pozdrawiam WAS moi kochani
dzieki,ze zagladacie na moja strone
Zycze milej noki
Rebeca

niedziela, 11 sierpnia 2013

Milosc w kwiatach cz.3

......Rzeczywiscie nasza milosc zaczela sie w kwiatach roz.....gdy dotarlismy do mnie poobrywalam wszystkie kwiaty i rozrzucilam je po lozku....byla to upojna noc,pelna fantazji i cudownego seksu....noc ,ktorej rowniez nie zapomne do konca moich dni.Bylo to jeszcze cudowniejsze niz kiedy kolwiek....kazda nowa milosc jest piekniejsza i bardziej doskonala....milosc w kwiatach roz...czyz nie jest to cudowne...?????Po tak cudownej,nieprzespanej nocy musial jechac do pracy,nie mogl zostac poniewaz mial narade z pracownikami.....Caly dzien ,nie zadzwonil do mnie ani nie przyslal maila,bylo mi troche smutno,ale coz mialam zrobic,musialam czekac.....moze to byla dla niego tylko jednorazowa przygoda...?Jednak sie mylilam,napisal do mnie nastepnego dni.Mial ciezki dzien w pracy a jak wrocil do domu to padl na kanapie i zasnal.Bardzo byl szczesliwy i dziekowal mi za tak cudowne przezycia.....to mnie upewnilo,ze nasz romans sie zaczal tak cudowna noca w kwiatach......bylam po prostu w nim zakochana i czulam,ze on rowniez....byl to poczatek naszego szczesci.......c.d.n
Zycze kolorowych snow
Buziaczki
Rebeca

sobota, 10 sierpnia 2013

Milosc w kwiatach cz.2

..........Zaprosil mnie na kolacje do restauracji...bylam wprost oczarowana ,kiedy go zobaczylam.....po prostu wymarzony facet.Na jego widok zaparlo mi oddech....wysoki,przystoiny blondyn o niebieskich oczach,super ubrany i pachnacy najlepszymi perfumami...stal z ogromnym bukietem czerwonych roz.....tak jak myslalam ...pelna klasa...przeciez byl architektem wnetrz ,a tacy maja wyobraznie.Chyba ja rowniez wywarlam na nim ogromne wrazenie....to" cos" zaiskrzylo w nas natychmiast.Kolacja byla cudowna,zakrapiana szampanem i rozowym winem.Chcialam,zeby ten wieczor trwal wiecznie..chyba  zakochalam sie znowu,czulam,ze nadajemy na tych samych falach,czulam ze to jest wlasnie ,TO czego szukalam.....Moja intuicja nie zawiodla mnie.......Po cudownie spedzonej kolacji,oszolomieni szampanem w goracych objeciach z ogromnym bukietem zwiednietych juz roz, pojechalismy do mnie............c.d.n
Zycze milej nocki
Buziaczki
Rebeca

Milosc w kwiatach

Po moim rozstaniu z Floryda(tak nazywalam mojego kochanego z ostatniego romansu)myslalam ,ze juz wszystko jest poza mna,ze nigdy juz nie przezyje takich chwil ,pelnych zauroczenia i szalenstwa,ze wszystko minelo bezpowrotnie.Ponownie zalogowalam sie na jednym z portali...no i traf ...napisal do mnie facet,z ktorym mialam juz wczesniej kontakt,pisalismy ze soba trzy lata wczesniej.....oj!!!.bardzo sie ucieszylam.Zapytal sie ,czy go pamietam????udalam,ze sobie nie przypominam.Mial moj adres mailowy,wiec przypomnial mi historie naszej znajomosci.Bylo mi bardzo milo,gdyz mial zachowane wszystkie listy z naszej korespondencji....no i romans zaczal sie od nowa......nie czekalam dlugo na nowe przezycie.Byl to facet na stanowisku ,kulturalny,przystojny ,no marzenie wielu kobiet.....troche przerazalo mnie ,ze jest 8 lat mlodszy.....ale coz,wiek nie gra roli jesli jest uczucie....Kobieta z temperamentem potrzebuje mlodszego faceta a nie starucha,szprycujacego sie viagra ,majacego rozne wypaczenia seksualne.
Romans wirtualny z moim BUKIETEM(tak go nazwalam)trwal bardzo krotko.Przez tydzien ladowalismy sie uczuciami  pragnienia ,rozkochiwalismy sie wzajemnie.Nie mozna bylo dluzej ciagnac romansu wirtualnego ....nadszedl dzien spotkania..............c.d.n
Milego sobotniego popoludnia
Buziaczki
Rebeca

Sex czy milosc cz.20

..........Wszystko co miedzy nami iskrzylo ,po prostu wygaslo....przynajmniej z mojej strony.Sluchajac i patrzac sie na niego widzialam tylko jego zle strony.Chociaz obiecywal mi ,ze sie zmieni i wszystko miedzy nami sie ulozy,nie uwierzylam w te bajki i nie dalam mu drugiej szansy,uwazalam ,ze bedzie lepiej zakonczyc ten romans ,nie bylo we mnie zadnych uczuc,ktore wczesniej istnialy a sex bez uczucia to dla mnie jak zycie bez wody........Nie mogl tego zrozumniec,ze ja ,duzo starsza od niego kobieta potrafilam go odrzucic.....Jednak to co razem przezylismy bylo cudowne i pozostanie w naszej pamieci na wieki.Do dzisiaj mam z nim kontakt,nigdy nie zapomina o moich urodzinach,o swietach i o rocznicy ,kiedy to wrocil z Florydy i spedzilismy najcudowniejsze dni ,opetani uczuciem i namietnoscia.......Jest mi bardzo milo ,kiedy pisze do mnie,ze bylam najlepszym tym co go w zyciu spotkalo,jego slowa sa szczere a zarowno pelne zalu i tesknoty za tym co bylo..........a juz nie wroci.Zastanawiam sie nad tym,dlaczego jak mezczyzna ma wszystko,nie potrafi tego docenic.Wedlug mnie nie jest sztuka zdobyc kobiete....sztuka ,to ja utrzymac przy sobie.............trzeba potrafic dawac z siebie a nie tylko brac.....Znowu zadaje sobie pytanie....."Czy byl to tylko  sex czy rowniez milosc..???Najlepszym lekarstwem na rozstanie jest znalezienie nowego zwiazku,nowej milosci...........Nie mialam z tym najmiejszego problemu,w krotkim czasie znalazlam "NOWA MILOSC"................c.d.n
Zycze milej soboty
Buziaczki
Rebeca

piątek, 9 sierpnia 2013

Sex czy milosc cz.19

......lezac na lozku wyciagnal rece w moim kierunku i prosil,zebym sie nie wyglupiala tylko przyszla do niego....nie dawal za wygrana,mysla ze po miesiacu przerwy rzuce sie na niego jak wyglodniala i spragniona seksu suka.Rozczarowal sie bardzo.Po dlugiej i bardzo niesmacznej dyskusji ubral sie i wyszedl z mieszkania rzucajac ostre slowa,ze wkrotce  zadzwonie i bede go blagala o przyjazd, spragniona jego fiuta i igraszek seksualnych jakie mi  zapewnial....a ja myslalam,ze jestem kochana..NO!!!!tymi slowami skasowal sie calkowicie,byl juz dla mnie niczym ,mydlana banka ,ktora pekla a w dodatku pozostawil po sobie wielki niesmak.Jego zachowanie spowodowalo ,ze poczulam sie znowu wyzwolona kobieta.Przed jego wyjsciem wreczylam mu liste kosztow jakie ponioslam kiedy go goscilam u siebie  odejmujac koszty jakie on poniosl i wyszlo,ze winnien jest mi troche pieniedz,ktore ma mi wplacic na podane konto.....ktorych  mi nie odeslal lecz po tygodniu bez zadnego uprzedzenia przywiozm do domu z bukietem roz....Mial nadzieje ,ze z radosci rzuce sie na niego i spedzimy upojna seksowna noc.Jednak znowu sie pomylil.....Powiedzialam,ze sie na nim zawiodlam,ze zabil we mnie wszystkie  uczucia ,ktorych nie mozna wskrzesic na nowo,jest takie powiedzenie,ze dwa razy nie wchodzi sie do tej samej rzeki............c.d jutro
Kocham WAS moi czytelnicy
Milych snow poraz drugi dzisiejszej nocy ...
Buziaczki
Rebeca